W słoneczny lipcowy poranek odebrałem włoski bestseller z Pontedery z rąk bezpośrednio Piotrka „Skoczka” spod siedziby importera Vespa w Piasecznie. „Kluczyk bezdotykowy wrzucaj do kurtki, wciskasz stacyjkę, przekręcasz zapłon, odpalasz guzikiem z prawej strony – chyba nic więcej nie potrzebujesz wiedzieć?” – czy ta jednozdaniowa instrukcja to kwintesencja magii wynikającej z prostoty i frajdy z jazdy kultową Vespą GTS?




Dzień pierwszy: DESIGN z pokolenia na pokolenie
Parafrazując klasyka z pierwszej polskiej encyklopedii – „jaki GTS jest, każdy widzi”, jednak wcale nie są oczywiste nawiązania stylistyczne do swoich przodków dla wszystkich fanów włoskich skuterów. Twierdzę jednak, że najnowsza linia modelowa GTSa nieustannie wykorzystuje Vespowe DNA. Sylwetka nadal przypomina osę z grubszą tylną częścią i wąską „talią”, szczególnie gdy zwrócimy uwagę na wyprofilowane boczki. Z przodu klasyczny reflektor posadowiony na szczycie kierownicy rozjaśniający drogę tam, gdzie wskaże Vespisti. Poniżej emblemat marki Piaggio umieszczony na charakterystycznym „krawacie” schodzącym do samego dołu przedniej czasy z trzema wlotami skrywającymi klakson. Bardzo dobrze, że projektanci wydłużyli „krawat” do końca czaszy nawiązując tym samym do wszystkich klasycznych Vesp – zmiana została wprowadzona w ramach faceliftingu GTS po 2019 roku. Cieszą oko również chromowane błyskotki w postaci noska na przednim błotniku, a także listwa okalająca całą przednią czaszę. Pod stopami charakterystyczne rynienki antypoślizgowe oraz tunel środkowy z pokrywą sygnowaną logiem Vespa. Na tylnym prawym boczku goszczą skrzela na wysokości silnika. Dodajmy do tego jednostronny wahacz przedniego zawieszenia i … mamy Vespę jak się patrzy!
Jak już tak patrzycie, to te świetne i profesjonalne kadry w całym artykule to zasługa Marcina Olszaka (naszego Klubowego Partnera Ubezpieczeniowego). I sesję fotograficzną cyknie, i polisę wystawi ze zniżkami – złoty człowiek!
Dzień drugi: dynamiczny nebulizator w wersji GTI!
GTS występuje w dwóch wersjach silnikowych. Testowa czerwona strzała posiada mocniejszą jednostkę o pojemności 310 cm3 o czym było bardzo głośno w dniu premiery. Przypomnę, że historia rozpoczyna się od modelu GT 200, następnie rośnie do GTS 250, aby przerodzić się na długie lata w GTS 300. Czyli tyle zamieszania raptem o dyszkę pojemności? Obecnie jednostka dostarcza kierowcy 25 KM przy 6.500 obr./min. oraz 28,9 NM przy 5.250 obr./min. wytwarzane z jednego cylindra w czterosuwie i również czterema zaworami. Jednostka oznaczana jako HPE mieści się w normie Euro 5+ zadowalając się zwykłą 95’tką. Na osiągi zdecydowanie wpływa też waga sprzętu gotowego do jazdy, a ta w tym przypadku wynosi 163 kilogramy.
Wrażenia z dynamiki tuż po wyjeździe z salonu kreśliły uśmiech na twarzy. Zaskakujące przyśpieszenie w zakresie szczególnie do 80km/h sprawiły, że wykonałem telefon do przyjaciela Łukasza „Luke Cue” z prośbą o przeprowadzenie rzetelnych pomiarów. Uznałem, że sam opis, że GTS to zrywna włoszka idealna na miasto, a także godna kompanka na wojaże nie odda emocji towarzyszących mi podczas jazdy.
1 lipca w okolicach godziny 21:48 przy temperaturze otoczenia 20,4 stopni uzyskaliśmy następujące wyniki przyśpieszenia:
0 – 60 km/h pokonane w 3,33 sekund!
0 – 80 km/h pokonane w 5,79 sekund!
0 -100 km/h pokonane w 10,54 sekund.
60 – 80km/h pokonane w 2,46 sekund!
Cóż to oznacza w praktyce? Wg ChataGPT wynik do 80km/h to walka na noże z kultowymi 200 konnym Golfem GTI piątej generacji czy 250 konną Alfa Romea 147 GTA. I równie sportowe doznania towarzyszyły mi przez cały tydzień przemieszczania się GTSem 310 po mazowieckich drogach i obwodnicach. Przez pierwsze 2 dni byłem bliższy zdobycia mandatów karnych niż na Gilerze GP800, którą ujeżdzam na co dzień – ciągła pokusa odkręcania manetki z każdych świateł, a także niezwykła swoboda wyprzedzania pojazdów w przedziale do stówki były tego powodem.
Warto jednak zaznaczyć, że wspomniane 18,4 kW mocy powyżej 100km/h już znacząco tracą wigor. 10 sekund do setki to z pewnością świetny wynik dla osób, które przesiadają się z 50tki lub 125tki. Z kolei dla motocyklistów ujeżdżających już większe pojemności pełnia frajdy kończyć się będzie na przedziale do ośmiu dyszek, choć pewnym miłym zaskoczeniem jest v-max, którym to zamknąłem przysłowiową „szafę” – tak, komputer zarejestrował prędkość maksymalną na poziomie 139 km/h! Dodam, że nie leciałem z przepaści!















































